Wszyscy znamy ten zakład. Pracują tam sąsiedzi, znajomi, ktoś z rodziny. Dla wielu z nas Polinova to nie nazwa firmy, tylko kawał miasta.
Od stycznia nazywa się inaczej: Hukla Meble Polska. Szyld się zmienił, ludzie zostali. Według samej firmy ponad 1200 osób.
I właśnie od tych ludzi słyszę ostatnio rzeczy, które nie dają mi spokoju. Przestoje, wolne dni, o które nikt nie prosił. A w kolejce w sklepie, na przystanku, pod blokiem – jedno pytanie: czy będą zwolnienia?
Mówi się nawet o trzystu osobach. Nie wiem, czy to prawda. Nikt tego oficjalnie nie potwierdził i uczciwie trzeba to powiedzieć. Ale wiem jedno: plotka nie bierze się znikąd. A niepewność potrafi zjeść człowieka szybciej niż zła wiadomość.
Policzmy. Trzysta osób. Za każdą stoi rodzina. Kredyt, dzieci w szkole, rachunki. To nie jest statystyka. To pół osiedla.
A statystyka i tak nie wygląda dobrze. W lipcu bezrobocie w powiecie wągrowieckim wynosiło 6,7 proc. W całej Wielkopolsce – 3,8 proc. My już dziś jesteśmy w gorszym miejscu niż reszta regionu. Gdzie ci ludzie mieliby znaleźć pracę? Dojeżdżać do Poznania? Wyjechać?
Pamiętam, jak jakiś czas temu pani burmistrz odwiedziła zakład. Wizyta gospodarska, jak za dawnych lat. Były zdjęcia, był wpis na Facebooku. I co dalej? Nie słyszałem, żeby coś z tej wizyty wynikło. Może się mylę. Chętnie się dowiem, że się mylę.
Bo mam wrażenie, że w naszym ratuszu najwięcej energii idzie na trzy rzeczy: na własny wizerunek, na posady dla swoich i na kolejne zdjęcia z wizyt „gospodarczych”. A sprawy, od których zależy chleb setek rodzin, jakoś nie mieszczą się w kadrze.
Tym razem potrzeba czegoś więcej niż fotografii. Potrzebna jest rozmowa.
Wiem, miasto nie rządzi prywatną firmą. Nie każe jej zatrudniać ani nie zabroni zwalniać. Ale może zapytać. Może usiąść przy stole z zarządem, ze starostą, z urzędem pracy. Może sprawdzić, co się dzieje, zanim będzie za późno. I może powiedzieć mieszkańcom, na czym stoimy.
Nie chcę siać paniki. Chcę tylko, żeby ktoś, kogo wybraliśmy, potraktował tę sprawę poważnie. Zanim przestoje zamienią się w wypowiedzenia.
Pani Burmistrz, wystarczy zapytać…